Często zadaję sobie pytanie, kiedy prymitywizm dziecięcej wrażliwości, jako naturalna forma twórczego wyrazu człowieka, zostaje wyparty przez chęć dążenia do naturalizmu i brak wiary w autentyczną moc nieudolnego piękna intymnych form? Taki proces możemy nazwać dojrzewaniem, zanikaniem pewnej nieświadomej pewności. Niewielu udaje się powrócić do tego pierwotnego wyrazu zachowując autentyczną lekkość. Jest to forma wtórnego oświecenia, tyle że tym razem z pozycji porośniętego otuliną świadomości.
