Czasami kiedy ktoś chce coś namalować, jakiś obraz, dodatkowo taki jeszcze, by jego kolory mniej lub bardziej stawały się jak żywe, tak by obraz potrafił niekiedy otwarcie wprost mówić, czy najlepiej zostawać gdzieś w głębi razem z czymś jeszcze, z jakimś niedopowiedzianym wrażeniem, które zawsze w każdym z odbiorców jest zupełnie czym innym. Wyciąga pewnie jakiś dobry pędzel, farby i nakłada je odpowiednio na płótno. I wkłada w to jeszcze cząstkę siebie.
