piątek, 24 maja 2013

"Quadrophenia" - recenzja filmu

Kolektyw Soul Service prowadzący cykl filmowy FILMOffOn, który odbywa się w każdy drugi czwartek miesiąca w klubie Znajomi Znajomych w Warszawie, 9 maja zaprezentował film z 1979 roku zatytułowany Quadrophenia, w reżyserii Franca Roddama. Film bazuje na rock-operze brytyjskiego zespołu The Who, związanego z subkulturą Modsów i uznawanego za jedną z najbardziej wpływowych grub rockowych wszech czasów.


Album Quadrophenia z 1973 roku to spójna kompozycja utworów, opowiadająca o rozterkach młodego chłopaka, dojrzewającego w Anglii lat 60-tych.
Subkultura Modsów, na której koncentruje się film, pojawiła się w Anglii pod koniec lat 50. XX wieku. Modsi odznaczali się pedantycznym ubiorem ( garnitury szyte na miarę, sweterki, koszulki polo znanych, brytyjskich firm, charakterystyczne zielone parki) i zainteresowaniem najnowszymi trendami modowymi. Często nosili ekstrawaganckie fryzury, słuchali rock & rolla, R&B, rocka i northern soulu – gatunku, który pojawił się w latach 60-tych w północnej Anglii (stąd nazwa nurtu). Modsi poruszali się na skuterach – lambrettach i vespach.


Ich przeciwnikami byli Rockersi, których styl był przeciwieństwem schludności Modsów: podarte jeansy, niechlujne, długie włosy, skórzane kurtki. Słuchali głównie rock & rolla, jeździli na motorach i przejawiali postawę nonkonformistyczną wobec społeczeństwa i wszelkich zasad.
W latach 60-tych obie grupy prowadziły ze sobą regularne walki, a jedna z nich – która miała miejsce na plaży w Brighton, została przedstawiona w filmie.
Quadrophenia opowiada historię młodego Modsa – Jimmy’ego (Phil Daniels), który nie może znaleźć wspólnego języka z rodzicami i jest niezadowolony z pracy, którą wykonuje. Całkowicie pochłania go życie nocne Modsów, czyli jazda skuterem i zabawa w klubach. Cała grupa zażywa psychotropy (niezwykle popularne w ówczesnej Anglii – amfetamina była sprzedawana na receptę, jako środek na odchudzanie…) i imprezuje przy rockowych dźwiękach. Gdy brakuje im pieniędzy na pigułki, postanawiają okraść aptekę. W między czasie pojawiają się starcia z Rockersami, aż w końcu dochodzi do walki na plaży w Brighton -biorą w niej udział setki członków zwaśnionych grup, które rozdzielić stara się szwadron policji. W historię wpleciony jest także wątek miłosny głównego bohatera, jego skomplikowane relacje z rodzicami oraz stosunek społeczeństwa do młodych buntowników.


Jako że film powstał pod koniec lat 70-tych, czyli w czasie, gdy subkultura Modsów miała okres świetności za sobą, autorzy filmu zaprezentowali krytyczny jej obraz. Bohaterowie przynależą do grupy bez większych ideologicznych pobudek. Ważny jest wygląd, skuter i buntownicza muzyka. Tworzą pozornie zgraną grupę, ale w chwili zagrożenia każdy odpowiada jedynie za siebie, nie można liczyć na nikogo. Konflikt z Rockersami również został ukazany w krzywym zwierciadle – główny bohater spotyka dawnego kolegę, który okazuje się Rockersem, przez co Jimmy nie chce mieć z nim nic wspólnego. Dochodzi nawet do pobicia owego kolegi przez Modsów, czego świadkiem jest główny bohater. Jimmy nie staje w jego obronie, ostatecznie jedynie wykrzykuje do kolegów, by go zostawili.
Głównego bohatera poznajemy w momencie całkowitego zachłyśnięcia się Modsami. Zarówno strojem, stylem bycia, jak i zachowaniem pasuje do grupy, jednakże później zaczyna dostrzegać jej wady. Przede wszystkim zawodzą go ludzie, czuje się niezrozumiany i odtrącony. Jako jedyny zaczyna patrzeć na rzeczywistość szerzej, odarty ze złudzeń odczuwa bezsens rzeczywistości, w której się znalazł na własne życzenie ( a także poniekąd - pragnienie). Gdy okazuje się, że jego idol, król Modsów z Brighton Ace Face (Sting) jest zwykłym boyem hotelowym, główny bohater zatraca resztki wiary.


W filmie niezwykle ważną rolę odgrywa muzyka. Rockowe opery The Who przewijają się przez cały film, nie tylko wzbogacając stronę dźwiękową, lecz także potęgując przekaz.
Teksty kawałków, napisane przez Pete’a Townshenda, łączą w sobie przeżycia członków The Who, tworząc swoisty monolog wewnętrzny.
Zespół miał w swoim składzie same wybitne jednostki. Charyzmatyczny wokal Rogera Daltreya, gra Johna Entwistle’a, uznawanego za jednego z najwybitniejszych gitarzystów basowych, nieoceniony Keith Moon na perkusji i Pete Townshend na gitarze (który miał wpływ na wielu światowej klasy gitarzystów, inspirował m.in. Jimmy’ego Page’a z Led Zeppelin, Jimi’ego Hendrixa, czy Eddiego Veddera) stanowią prawdziwą wartość zespołu The Who.
Już na samym początku filmu słyszymy kawałek The Real me, którego tekst nawiązuje do ówczesnych realiów i nastrojów młodych ludzi: bunt wobec społeczeństwa i z góry narzucanym postawom, problemy rodzinne, psychotropy… Następnie, wszystkim dobrze znane słowa utworu My generation, są wyśpiewywane przez bohaterów filmu podczas zabawy, niczym hymn młodego pokolenia.


Kolejny kawałek – I’m One, o rozterkach zagubionego człowieka, również pojawia się w adekwatnym momencie filmu –  podczas samotnych rozmyślań Jimmy’ego. Pojawiają się dodatkowo utwory: I sit In my head, 5:15, Love Reign O’er Me, Bell Boy i w końcu, w końcowej scenie – I’ve Had Enough.
Album grupy The Who oddaje charakter subkultury Modsów, ich pragnienia, niepokoje i nastawienie do życia. Film Franca Roddama, który powstał w oparciu o tenże album, jest ciekawym obrazem specyficznych lat 60-tych w Anglii. The Who niewątpliwie stał się głosem Modsów, którzy utożsamiali się z przesłaniem piosenek zespołu.
Film jest szczery i odważny, a wiarygodności dodaje mu  chociażby slangowa mowa bohaterów. Polecić go można każdemu, kto interesuje się tematyką subkultur i gangów (Modsami w szczególności), fanom Northern Soulu i zespołu The Who.

tekst: Basia Boduch
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza