niedziela, 11 marca 2012

Kultura Podwórka VS Niebieski - Wywiad

10 marca w Galerii Koloru odbył się wernisaż wystawy „Justyna i przyjaciele” Igora Rudzińskiego, działającego jako Niebieski Robi Kreski. Zostały zaprezentowane prace w różnych formach, tworzące spójną całość. To ambitna, „zakręcona” nowoczesna i świeża sztuka, której odbiór sprawie wiele przyjemności. Wystawa potrwa trzy tygodnie. Polecamy te wydarzenie i zapraszamy do przeczytania rozmowy z Niebieskim Robiącym Kreski.
 

-Znajdujemy się właśnie na Twojej 7 wystawie. Twoja twórczość nie jest szablonowa a raczej odważna, nieco kontrowersyjna, czasem ironiczna, wywołująca uśmiech na twarzach. Co Cię inspiruje? Czy masz ulubionych artystów lub nurty w sztuce?
- Nie utożsamiam się z żadnym nurtem. Staram się nie czerpać niczego od innych. Chociaż nie da się tego uniknąć, bo gdy oglądam prace innych osób to podświadomie na pewno coś zostaje we mnie. Wszystko powstaje spontanicznie. Staram się tworzyć po swojemu, aby było to wyjątkowe. Teraz raczej nie mam ulubionego artysty, chociaż kiedyś bardzo lubiłem Picasso.


- Proszę powiedz coś o obecnej wystawie w Galerii Koloru.
- Wystawa przedstawia tak naprawdę to co ja robię. Świadczy o tym nawet sama nazwa wystawy, „Justyna i przyjaciele” – tak naprawdę nikt nie wie o co chodzi. Tylko ja wiem. Z moją sztuką jest podobnie. Maluję ale tak na prawdę nikt nie wie o co w niej chodzi. To są moje wymysły, moje jazdy.

- Czy możesz określić styl który reprezentujesz i tworzysz?
- Tworzę i reprezentuję swój styl, Niebieskizm.

- Skąd wziął się Twój pseudonim Niebieski Robi Kreski?
- Kiedyś chodziłem ubrany na niebiesko, bo bardzo lubię ten kolor. Pewna barmanka w klubie w którym często bywam zaczęła do mnie mówić Niebieski i tak zostało.

- Twoja najnowsza wystawa nosi tytuł „Justyna i przyjaciele”. O kogo chodzi? Kim jest tajemnicza Justyna?
- Wszystko powstało spontanicznie, bo kolega udostępnił mi manekina, który był cały szary ale był już nazwany imieniem Justyna. Na podeście na którym stoi manekin jest też napisane „Justyna”. Pomalowałem ją i została elementem wystawy. Przyjaciele to są wszystkie obrazki dookoła na ścianach. Jeśli chodzi o formę wszystkie utrzymane są w podobnej konwencji. Rysunki na Justynie: tatuaże itd są motywami  które występują w innych pracach na wystawie.

- Twoja dzieła są ironiczne, dają to myślenia. Czy Twoja sztuka jest środkiem przekazu?
- Moim celem nie jest przekazywanie konkretnych idei. Siadam do tworzenia i robie to co lubię. Dzięki swoim projektom wywołuję uśmiechy czy zdziwienie na twarzach odbiorców. To jest dla mnie ważne.

- Tak w ogóle to dlaczego tworzysz sztukę?
- Zawsze coś tworzyłem, starałem się być aktywny i kreatywny. Np. wcześniej tworzyłem muzykę, miałem zespół hip-hopowy z kolegą. Robiłem zdjęcia przez jakiś czas. Nagrywam rzeczy które maluję, bawię się montażem. Z natury muszę coś tworzyć, wymyślać, coś robić. Trudno powiedzieć dlaczego to robię. Po prostu tak jest, od dziecka. Dla mnie to naturalne i normalne. Dziwię się, że są ludzie którzy nie tworzą. To dla mnie jest dziwne i ich nie rozumiem.

- Po co tworzysz? Na pewno jest jakiś cel w tym wszystkim.
-Zawsze się lepiej czuję gdy sobie coś namaluję. Jestem zadowolony. Czuję się spełniony. Mam wpojone tworzenie w swoją osobę. Robię to dla siebie.

-Wszystkie artefakty znajdujące się w galerii sztuki pretendują do miana sztuki. Myślisz że gdyby te wszystkie obrazy z Twojej wystawy znalazłyby się w przestrzeni publicznej na murach (jak graffiti) mogłyby być uznane za bazgroły, zabawy farbą albo po prostu niezauważone? Zgadzasz się ze zdaniem że galeria sztuki nadaje rzeczom wartości artystycznej?
-Coś w tym jest. Nie tworze graffiti. Moje obrazy, jeśli znajdują się w przestrzeni publicznej nie są raczej postrzegane jako zwykłe bazgroły, ludzie zauważają coś więcej.

- Co uważasz o legalnym graffiti tworzonym dla zysku finansowego?
- Uważam, że nie jest to już graffiti. Powinno się to inaczej nazwać. Graffiti kojarzy mi się z nielegalnymi akcjami. Nie mam nic przeciwko gdy ludzie biorą pieniądze za malowanie ścian, ale nie lubię gdy jest to nazywane „graffiti”.

- Czy Twoje dzieła można gdzieś kupić albo zamówić u Ciebie?
- Oczywiście, że można kupić i zamówić. Maluję też mieszkania w artystyczny sposób. Np. w obrazy które można oglądać na wystawie. Mogę malować na zamówienie ale na moich warunkach.

-W jaki sposób można nawiązać z Tobą kontakt?
Można wejść na mój blog http://www.niebieskirobikreski.ownlog.com/ Tam jest adres e-mail do mnie. Albo znaleźć mnie na Facebooku http://www.facebook.com/niebieskirobikreski/info

- Czy masz jakieś plany artystyczne?
- To co robie, robię głównie dla siebie. Można to podziwiać przeważnie na wystawach. Chcę pójść w kierunku grafiki. Można to wykorzystać do różnych celów, np. projektując koszulkę, okładkę płyty.

-Chciałbyś współpracować z innymi artystami? Nie koniecznie malarzami czy grafikami ale np. muzykami aby tworzyć okładki płyt?
- Jestem bardzo otwarty na współpracę. Najbardziej odpowiada mi tworzenie dla artystów których lubię i cenię np. zespołów muzycznych. Jest ich bardzo dużo, nie chce wymieniać kilku konkretnych. Nawiązałem współpracę z zespołem TPN 25. Grali koncert a ja malowałem to co oni śpiewali, wszystko na żywo. To mi bardzo odpowiada, ponieważ zawsze bardzo ich lubiłem, słuchałem i z takimi ludźmi mogę pracować z miłą chęcią.

- Chciałbyś aby ludzie interpretowali Twoje dzieła na swój własny sposób czy żeby biernie patrzyli się i podziwiali?
- Nie uniknie się tego, że będą interpretować to po swojemu. Chciałbym aby odbiorcy weszli  w moją wyobraźnię. Jedni to poczują, inni nie. Zauważyłem, że nie mam zbyt wielu fanów ale ci którzy są, na prawdę bardzo lubią to co robię. Robie jakąś kreskę, coś mi się skojarzy z czymś, to się łączy z kolejną rzeczą którą rysuję i wszystko powstaje jakby na żywo, jak Freestyle.

- Czujesz się spełniony robiąc to co robisz?
-No jasne, że czuję się spełniony. Organizowane wystawy są satysfakcjonujące.

- Dziękuję za rozmowę i życzę wielu zajawek oraz sukcesów!
- Również dziękuję i zapraszam do odwiedzania Galerii Koloru!
 














 
Rozmawiała: Aneta Jóźwiak
fot: Czarek Kazimierowski (www.kazimierowski.blogspot.com)
 
Zobacz też:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza