środa, 25 lipca 2012

Graffiti raport: Trójmiasto

Gdańsk, Sopot i Gdynia pokazują się od strony torów jako ciągnąca się na długości 40 kilometrów galeria graffiti. Galeria żyjąca i zmieniająca się niemal nieustannie od wielu lat. Wciąż przybywa prac reprezentujących naprawdę wysoki poziom. Jadąc tą samą trasą ponownie po kilku dniach, każdy spostrzegawczy zajawkowicz na pewno dostrzeże coś nowego. Setki, tysiące (miliony, może i miliardy.. :P) liter, charakterów i tagów w różnych stylach pokrywają najmniejszy skrawek muru, garaż, płot czy wiadukt. Starsze prace przykrywane są przez świeże produkcje, ale na trasie spotkać można kilka „nietykalnych”, pamiętających początki sceny w Trójmieście.


A scena ta jest jedną z kolebek Polskiego graffiti. To tu zrodziły się legendy na czele ze Special’em, który zaczął kłaść farbę na Gdańskie ściany w 1995 roku. Jest on jednym z założycieli EWC – ekipy, której działalność sięgnęła również poza granice Polski. To oni za pomocą filmów z serii „Men in Black” stworzyli legendę graffiti z tego właśnie miasta i jego agresywnego stylu. I choć dziś nie ujrzymy na torach wholetrainów, a panele na wagonach SKM również nie są już tak częstym widokiem, tutejsze środowisko wciąż żyje i działa. Na murach nadal od czasu do czasu pojawiają się ślady zarówno klasyków gatunku, jak i również kilku trzymających poziom młodszych writerów.


Dzisiejsza scena Trójmiasta stanowi mieszankę szybkich ulicznych styli (niestety, w dużej części już wyblakłych) i powstających na linii w niemal legalowyej atmosferze bardzo technicznych, zróżnicowanych stylowo, dopracowanych i pełnych kolorów dzieł. Miasto i nawet jego starsi mieszkańcy widząc je, otwierają się na graffiti. Nie sposób więc przecenić roli SKM (Szybka Kolej Miejska) w rozwój tego elementu kultury.  Kilka stacji na jej trasie cieszy oko właśnie takimi pracami, wykonanymi przez najlepszych twórców w porozumieniu ze spółką i pod patronatem sponsorów.


Poza tym oprócz imprez stricte graffiti/street art’owych, wiele wydarzeń, nawet nie związanych z hip-hopem, ma w programie graffiti jam. Oczywiście odbywają się też takie i nie należą do rzadkości. Bardzo ciekawym miejscem na mapie Trójmiasta jest Online shop. Działa on nie tylko jako sklep, ale też jako galeria graffiti. Można zobaczyć tam zarówno prace wystawiane pod dachem, jak i często zmieniającą design fasadę. Natomiast w gdańskim Buffecie bardzo często można zobaczyć malującego na gipsokartonie, typowe dla siebie charaktery, Krik’a.


Na przestrzeni kilkunastu lat trójmiejskie graffiti znacznie się zmieniło. Z ulic i wagonów kolejki przeniosło się na biegnące wzdłuż torów mury. Z szybkich, agresywnych styli znanych z „Most Wanted” czy trzech części „Men in Black”, zmieniły się w litery perfekcyjnie wykonane przez Wiur’a czy Toms’a i charaktery Foxy. Stare chromy w centrach miast płowieją, a nowe pojawiają się z rzadka. Na scenie pozostało jeszcze sporo aktywnych graczy, ale są to głównie writerzy ze starszego pokolenia, często tworzących legalnie. Graffiti zostaje zamknięte w rezerwatach takich, jak właśnie jamy i okolice linii. W pewien sposób duch tego sportu umiera przez to. Choć pozostałe elementy kultury rozwijają się całkiem prężnie na tutejszym gruncie, to malowanie murów musi czekać na nową falę młodych zajawkowiczów. Oby nadeszła szybko i z hukiem.

Autor i foto: FDe.

3 komentarze:

  1. Nie jest to komentarz bezpośrednio związany z postem, a bardziej z blogiem.
    Blog może nie dotyka superpopularnego tematu, ale kurwa - jak to jest możliwe, że zamiast bloga, który prezentuje kulturę (czy to się podoba komuś, czy nie kultura hip-hop to kultura i koniec, kropka) sto razy łatwiej trafić na "moje modne fotki" i "biżuteria z koralików". To jest smutne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widocznie zapotrzebowanie na "moje modne fotki" i "biżuteria z koralików" jest większe niż na Kulturę Podwórka. No nic będziemy z tym walczyć ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dzięki za parę info dot. graffitti

    OdpowiedzUsuń