W jednym z numerów, które popularnością niestety nigdy nie dorównają numerom Jay Z, nawinąłem, że moje serce bije w WWA – choć to nie jest moje birthplace, codziennie zostawiam tu cząstkę siebie. W pewnym stopniu odnosi się do to projektu SULW, którego jestem autorem i o którym gościnnie na łamach Kultury Podwórka mogę skreślić słów kilka.
