wtorek, 13 maja 2014

Kamol & DJ Dobry Kick - "Coś z Niczego" - recenzja

Ostatnio często łapię się na tym, że mieszkając parę ładnych lat w Królewskim Mieście - rzadko sprawdzam materiały z szerokiej i kipiącej zajafką sceny krakowskiej. Chcąc naprawić te rażące niedopatrzenie, przystąpiłem do przetrząsania Sieci - i natknąłem się na link do odsłuchu nowej EPki "Coś z Niczego" Kamola i DJ'a Dobrego Kicka... Opis materiału głosi, iż płyta powstała wyłącznie przy użyciu naturalnych sampli z płyt winylowych, spreparowanych i przyrządzonych wedle "domowej receptury"... Dobry, staroszkolny hip-hop "w rytm cytatów z klasyków"? Zero auto-tune'a? W to mi graj, tym bardziej, że akurat szukałem odtrutki po zwiększonej dawce męczącego, newschoolowego pierdu-pierdu (nowy joint DJ'a Khaleda to obrzydlistwo, nie tykajcie nawet kijem). A'ight, kick it!


Jak panowie obiecali - tak też słyszymy. Miękkie, rozkoszne trzaski płyty winylowej, a zaraz po nich wejście skocznego, samplowanego saksofonowego motywu - tak, to ta stara szkoła, na której wychowały się pokolenia.  Produkcyjnie albumik to solidna rzemieślnicza robota, zgrabnie pocięte sample z różnych gatunków - od ciężkiego pianina i świetnej, jazzowej trąbki w "Wali się ten świat" aż do "Nie wiesz" - otwarcie przyznaję, że zapiałem wręcz z zachwytu, słysząc ten beat skonstruowany na bazie sampla z jednego z moich ulubionych albumów rockowych ever. Ogólnie jednak ciężko uznać produkcje Dobrego Kicka - niekiedy zdają się one zbyt "standardowe", zwyczajne, niezajmujące, bez tego przebłysku geniuszu, którym cechowały się klasyczne sztosy np. Noona czy Ajrona.... Jednak Dobremu Kickowi i tak należą się solidne propsy za rozumienie i bezbłędne odtworzenie ducha polskiej "złotej ery".

A jak wypadł Kamol? Bardzo dobrze. Świetna współpraca z dobrymi kickami Dobrego Kicka, zręczne manipulowanie emocjami, wyraźna dykcja, teksty.... spoko, dobitne, acz nie wybitne. "Coś z Niczego" jest całkiem pokaźną porcją gorzkich przemyśleń rozczarowanego sytuacją w kraju młodego, zmagającego się z dorosłymi problemami człowieka, opisującego z ironią i smutkiem w głosie rzeczywistość współczesnej Polski. Najbardziej dobitnie obrazuje to w "Nie Wiesz", fantastycznie przedstawiając obraz człowieka zmęczonego podłym światem, doprowadzonego do ostateczności. "Jednego możesz być pewien - cokolwiek się nie stanie, świat sobie poradzi bez ciebie" - cynicznie i celnie podkreśla raper.... Jasne, mamy tu też nieco pozytywniejszych vibe'ów - vide roztańczone, imprezowe "Nie ogarniam", jednak ewidentnym jest, że tekstowo Kamol wypada lepiej w poważniejszej, cięższej konwencji. Zdarzają się Kamolowi potknięcia i rymy dobrane jakby na siłę - szczególnie słychać to w "Intrze", gdzie raper postanowił wpleść w tekst tytuły wszystkich tracków z płyty. Zamiar zacny, wykonanie takie sobie.

Nic odkrywczego? Jasne. Materiał, jakich wiele, skazany wręcz na zapomnienie w natłoku innych undergroundowych graczy, który zostanie zepchnięty na bok przez tłuste, "wysokiej jakości" premiery? Zapewne. Wielu być może wzgardzi tą EPką, pragnąc syntetyków i trapów (bądź drapów, jak kto woli) - jednak stracą oni wtedy szansę na spotkanie z dobrym,  pełnym zajawki materiałem, z którego bije pasja i zamiłowanie do gatunku. Z 30 minut spędzonych z korzennym, nostalgicznym brzmieniem albumiku - nie żałuję ani jednej. Sprawdźcie sami.

Najlepszy wers: "Poziom rozwoju? Pierwszy świat, prawie/To znaczy - jeszcze bez atomówki, za to już z papierowym kubkiem po kawie" - "Wali się ten świat"

Najlepszy beat: "Nie wiesz"

Najlepszy kawałek: "Nie wiesz"

Ocena: 6/10

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza